Witajcie :)
Niestety ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na nowe posty, ale znalazłam chwilkę, żeby podzielić się z wami wrażeniami po przeprowadzeniu zabiegu keratynowego prostowania z Purc Keratin 5%.
Ciekawych jak się sprawa ma zapraszam do lektury :)
Etykiety
- Domowe sposoby
- Inne
- Moje włosy
- Pielęgnacja włosów
- Przyspieszenie porostu
- Recenzje kosmetyków
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja włosów. Pokaż wszystkie posty
sobota, 23 stycznia 2016
sobota, 24 października 2015
Suszarka Remington Ac8000 keratin therapy- pierwsze wrażenia
Witajcie :)
Być może wspominałam już kiedyś, że używanie suszarki w moim przypadku jest zabronione pod groźbą uzyskania lwiej grzywy. Z zakazem tym żyło mi się bardzo dobrze przez 6 lat (serio w tym okresie nawet nie tyknęłam się suszarki), ale po tym czasie życie postanowiło "skłonić" mnie do zmiany postępowania. Zaczął się październik, a z nim studia oraz brak możliwości suszenia włosów na słońcu. Włosy samoczynnie wysychały przez jakieś 7 godzin, a że zmuszona jestem je myć co drugi dzień- zaczęło mnie to irytować. I co tu począć? Pomyślałam, że pora przeprosić się do suszarek, a że miałam w domu "zwyczajną" kilkuletnią, która tylko kurzyła się na półce natychmiast jej użyłam. Niestety skończyło się tak jak to można było przewidzieć: puch, siano i piorun na głowie. No ale nic, nie poddałam się i dałam się skusić na nieco bardziej profesjonalną wersję, a mianowicie Remington AC8000 keratin therapy.
źródło: www.amazon.co.uk
piątek, 22 maja 2015
Z punktu widzenia kręconowłosej: tangle teezer
Witajcie :)
Nie będę robić długich przemów, bo z pewnością każda z Was słyszała już wszystko o wysławianej wszem i wobec szczotce Tangle Teezer. No właśnie wszystko...... czy aby na pewno?
Jest wiele opinii mówiących o tym, że ten gadżet wygładza włosy, z łatwością je rozczesuje- tak to wszystko prawda- ale z punktu widzenia dziewczyn o włosach prostych/falowanych/ nisko/średnioporowatych. A co z tą częścią, którą natura obdarzyła kręconymi włosami o wysokiej porowatości?
sobota, 28 marca 2015
Henna Khadi ciemny brąz.
Witajcie :)
Kilka tygodni temu postanowiłam odświeżyć odrobinę kolor włosów przy pomocy henny.
Przez ponad rok nie stosowałam żadnych środków koloryzujących ( z wyjątkiem momentu gdy chciałam pozbyć się rozjaśnianych końcówek), ale coraz bardziej zaczęły denerwować mnie różnice miedzy naturalkami a farbowaną częścią. Chcąc uzyskać naturalny efekt sięgnęłam po tą puszeczkę:
Za 150 g opakowanie zapłaciłam niecałe 30 zł wraz z przesyłką. O postępowaniu z henną z punktu widzenia początkującej napiszę innym razem :)
OPIS PRODUCENTA ORAZ SKŁAD:
Ziołowa farba do koloryzacji włosów nadaje włosom kolor ciemnego czekoladowego brązu o chłodnej tonacji. Nadaje włosom piękny kolor i ekstremalnie odżywia. U większości osób pokrywa siwe włosy. W przypadku siwych włosów opornych na farbowanie polecamy metodę dwustopniowej koloryzacji, przy użyciu Henny Naturalnej Khadi, a następnie Ciemnego Brązu Khadi (przepis poniżej).
Farby ziołowe Khadi nadają włosom piękny, intensywny kolor. W związku ze specjalistycznym procesem produkcji farby Khadi działają bardziej intensywnie niż inne farby do włosów. Dodatkowo zawierają również zioła ajurwedyjskie, które wzmacniają włosy oraz nadają im intensywny blask. Jako, że nasze produkty są naturalne i nie zawierają chemikaliów, nie da się za ich pomocą rozjaśnić włosów.
Ziołowe farby Khadi nie zawierają konserwantów, wzmacniaczy koloru, utleniaczy ani chemikaliów. Nie zawierają sztucznych barwników lub zapachów. Wszystkie składniki są absolutnie naturalne. Naszym priorytetem jest twoje zdrowie i bezpieczeństwo. Wszystkie ziołowe farby Khadi posiadają certyfikat BDIH, dzięki któremu możesz mieć pewność, że produkty są najwyższej jakości i spełniają surowe wymogi stawiane kosmetykom naturalnym.
Indigofera Tinctoria (Indigo), Lawsonia Inermis (Henna), Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Azadirachta Indica (Neem)
Jakie efekty uzyskałam?
Na początku kolor wydawał mi się jaśniejszy niż przed nałożeniem henny, ale to tylko złudzenie- odcień po prostu odrobinę się ocieplił. Włosy mimo tego, że były wysuszone na skutek działania ziół- błyszczały się jak nigdy dotąd (szkoda tylko, że zdjęcia tego nie odzwierciedlają). Zauważyłam również pogrubienie moich kłaczków oraz zmniejszone przetłuszczanie przez kilka dni.
Poniżej kilka zdjęć:
Na pierwszym widać jeszcze zielona poświatę ( zdjęcie zrobione dzień po nałożeniu henny)
Jak widzicie niestety na końcówki nałożyłam za dużo olejku, ale zaletą wysokoprowatych włosów jest to, że bardzo szybko pochłaniają wszelką dobroć, dlatego po godzinie wszystko wróciło do normy uffffff :)
Kilka tygodni temu postanowiłam odświeżyć odrobinę kolor włosów przy pomocy henny.
Przez ponad rok nie stosowałam żadnych środków koloryzujących ( z wyjątkiem momentu gdy chciałam pozbyć się rozjaśnianych końcówek), ale coraz bardziej zaczęły denerwować mnie różnice miedzy naturalkami a farbowaną częścią. Chcąc uzyskać naturalny efekt sięgnęłam po tą puszeczkę:
Za 150 g opakowanie zapłaciłam niecałe 30 zł wraz z przesyłką. O postępowaniu z henną z punktu widzenia początkującej napiszę innym razem :)
OPIS PRODUCENTA ORAZ SKŁAD:
Ziołowa farba do koloryzacji włosów nadaje włosom kolor ciemnego czekoladowego brązu o chłodnej tonacji. Nadaje włosom piękny kolor i ekstremalnie odżywia. U większości osób pokrywa siwe włosy. W przypadku siwych włosów opornych na farbowanie polecamy metodę dwustopniowej koloryzacji, przy użyciu Henny Naturalnej Khadi, a następnie Ciemnego Brązu Khadi (przepis poniżej).
Farby ziołowe Khadi nadają włosom piękny, intensywny kolor. W związku ze specjalistycznym procesem produkcji farby Khadi działają bardziej intensywnie niż inne farby do włosów. Dodatkowo zawierają również zioła ajurwedyjskie, które wzmacniają włosy oraz nadają im intensywny blask. Jako, że nasze produkty są naturalne i nie zawierają chemikaliów, nie da się za ich pomocą rozjaśnić włosów.
Ziołowe farby Khadi nie zawierają konserwantów, wzmacniaczy koloru, utleniaczy ani chemikaliów. Nie zawierają sztucznych barwników lub zapachów. Wszystkie składniki są absolutnie naturalne. Naszym priorytetem jest twoje zdrowie i bezpieczeństwo. Wszystkie ziołowe farby Khadi posiadają certyfikat BDIH, dzięki któremu możesz mieć pewność, że produkty są najwyższej jakości i spełniają surowe wymogi stawiane kosmetykom naturalnym.
Indigofera Tinctoria (Indigo), Lawsonia Inermis (Henna), Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Azadirachta Indica (Neem)
Na początku kolor wydawał mi się jaśniejszy niż przed nałożeniem henny, ale to tylko złudzenie- odcień po prostu odrobinę się ocieplił. Włosy mimo tego, że były wysuszone na skutek działania ziół- błyszczały się jak nigdy dotąd (szkoda tylko, że zdjęcia tego nie odzwierciedlają). Zauważyłam również pogrubienie moich kłaczków oraz zmniejszone przetłuszczanie przez kilka dni.
Poniżej kilka zdjęć:
Na pierwszym widać jeszcze zielona poświatę ( zdjęcie zrobione dzień po nałożeniu henny)
Jak widzicie niestety na końcówki nałożyłam za dużo olejku, ale zaletą wysokoprowatych włosów jest to, że bardzo szybko pochłaniają wszelką dobroć, dlatego po godzinie wszystko wróciło do normy uffffff :)
piątek, 13 lutego 2015
Gencjana dla brązowowłosych sposobem na ochłodzenie koloru?
Witajcie :)
Już od bardzo dawna szukałam sposobu na ochłodzenie koloru włosów. Bardzo podobają mi się mroźne odcienie i sama zapragnęłam taki mieć, zwłaszcza że coraz bardziej irytowały mnie podchodzące pod rudo końcówki. Z tego powodu zastanawiałam się nawet ostatnio czy nie pofarbować się na czarno, ale stwierdziłam, że miesiące wyrzeczeń i już całkiem spora długość naturalek nie mogą pójść na zmarnowanie :)
Całe szczęście przypomniałam sobie, że nie tak dawno temu czytałam na blondhaircare.com o sposobie na ochłodzenie blond włosów, pomyślałam zatem- dlaczego by nie spróbować na włosach ciemnych, najwyżej będę fioletowa dostarczając wszystkim wokół nie lada rozrywki.
Wcieliłam swój plan w życie, obchodząc wszystkie znane mi apteki w poszukiwaniu wodnego roztworu gencjany 1%, niestety wszędzie dostępne były tylko roztwory na spirytusie co nie wchodziło w grę, gdyż chciałam uniknąć nadmiernego wysuszenia włosów. Gdy już traciłam nadzieję- znalazłam w końcu magiczna buteleczkę i tego samego dnia przystąpiłam do dzieła.
sobota, 24 stycznia 2015
Zabieg laminowania diamentowy połysk włosów- Marion.
Witajcie :)
Dziś krótka recenzja znanego już wszystkim zabiegu laminowania Marion.
Skoro już każdy go zna, to po co recenzja?
Otóż laminowanie powinno spowodować, że nasze włosy będą gładkie, proste i dociążone (zakładając, że nasza czupryna lubi się z proteinami), ja sama kupiłam tą niewielką saszetkę, bo moje pasma domagały się protein, ale efekt przerósł moje oczekiwania :)
środa, 21 stycznia 2015
Pierwsze wrażenia po keratynowym zabiegu COCOCHOCO.
Witajcie :)
W sobotę, przy pomocy koleżanki udało mi się przeprowadzić na moich włosach zabieg keratynowego prostowania włosów Cocochoco. Zakupiłam odlewki w cenie 58 zł zawierające 50 ml keratyny i 30 ml szamponu oczyszczającego.
Dlaczego zdecydowałam się na ten zabieg?
W sobotę, przy pomocy koleżanki udało mi się przeprowadzić na moich włosach zabieg keratynowego prostowania włosów Cocochoco. Zakupiłam odlewki w cenie 58 zł zawierające 50 ml keratyny i 30 ml szamponu oczyszczającego.
Dlaczego zdecydowałam się na ten zabieg?
wtorek, 25 listopada 2014
Skóro głowy czemu swędzisz?!
Witajcie :)
Kilkakrotnie wspominałam, że moja skóra głowy jest dość problematyczna i ciężko mi jest trafić na szampon, który nie powodowałby łupieżu czy też okropnego swędzenia.
Jak widzicie na powyższym zdjęciu moje włosy są grube, gęste, kręcone i wysokoporowate, czyli teoretycznie idealnie nadają się do mycia odżywką czy tez delikatnymi szamponami. Tak teoretycznie, bo w praktyce...
Kilkakrotnie wspominałam, że moja skóra głowy jest dość problematyczna i ciężko mi jest trafić na szampon, który nie powodowałby łupieżu czy też okropnego swędzenia.
Jak widzicie na powyższym zdjęciu moje włosy są grube, gęste, kręcone i wysokoporowate, czyli teoretycznie idealnie nadają się do mycia odżywką czy tez delikatnymi szamponami. Tak teoretycznie, bo w praktyce...
wtorek, 18 listopada 2014
Kolejna garść inspiracji.
Witajcie :)
Po ostatnim poście i dyskusji na forum Wizaz zdecydowałam się przełożyć zabieg prostowania keratynowego. Może pomyślę o tym na wiosnę, a już teraz zapraszam do przeczytania ochów i achów na temat pięknych włosów postaci z serialu Reign (Nastoletnia Maria Stuart).
Przyznam, że w ubiegłym roku oglądałam ten serial, ale po pewnym czasie odszedł on w zapomnienie. Ostatnio jednak, gdy zobaczyłam przypadkowo nowy, dodany odcinek na jednej ze stron postanowiłam ot tak z ciekawości zajrzeć co tam słychać... i przeżyłam nie małe zaskoczenie widząc jak wypiękniały od pierwszego sezonu (jeżeli to możliwe) włosy głównych bohaterek.
Po ostatnim poście i dyskusji na forum Wizaz zdecydowałam się przełożyć zabieg prostowania keratynowego. Może pomyślę o tym na wiosnę, a już teraz zapraszam do przeczytania ochów i achów na temat pięknych włosów postaci z serialu Reign (Nastoletnia Maria Stuart).
Przyznam, że w ubiegłym roku oglądałam ten serial, ale po pewnym czasie odszedł on w zapomnienie. Ostatnio jednak, gdy zobaczyłam przypadkowo nowy, dodany odcinek na jednej ze stron postanowiłam ot tak z ciekawości zajrzeć co tam słychać... i przeżyłam nie małe zaskoczenie widząc jak wypiękniały od pierwszego sezonu (jeżeli to możliwe) włosy głównych bohaterek.
czwartek, 23 października 2014
Rozliczenie po drugim miesiącu picia drożdży.
Witajcie :)
Jak ten czas leci, dopiero pisałam Wam o efektach po pierwszym miesiącu picia drożdży [ o tutaj ], a tu proszę- przeszedł już czas na następną relację.
Jak ten czas leci, dopiero pisałam Wam o efektach po pierwszym miesiącu picia drożdży [ o tutaj ], a tu proszę- przeszedł już czas na następną relację.
niedziela, 12 października 2014
Peeling cukrowy na skórę głowy: podejście I.
Witajcie :)
O peelingu cukrowym słyszałam już dawno temu (głównie za sprawą anwen), ale nie po drodze było mi z zastosowaniem go. Obawiałam się głównie trudności przy spłukiwaniu i konieczności dwukrotnego mycia włosów, co u mnie przy stosowaniu szamponów z SLS mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc.
źródło
A jak było w rzeczywistości? Zapraszam do rozwinięcia :)
O peelingu cukrowym słyszałam już dawno temu (głównie za sprawą anwen), ale nie po drodze było mi z zastosowaniem go. Obawiałam się głównie trudności przy spłukiwaniu i konieczności dwukrotnego mycia włosów, co u mnie przy stosowaniu szamponów z SLS mogłoby bardziej zaszkodzić niż pomóc.
A jak było w rzeczywistości? Zapraszam do rozwinięcia :)
sobota, 4 października 2014
Czy dbanie o włosy jest kosztowne?
Oczywiście moja wypowiedź będzie bardzo subiektywna, ponieważ dla niektórych 15 zł za odżywkę to dużo, a dla innych mało, dla jednego 20 min poświęcone włosom to krótko, a drugiemu szkoda na to czasu :)
czwartek, 2 października 2014
Gdy za oknem szaro, buro i ponuro...
Witajcie :)
Jesień ma zarówno wiele zalet jak i wad. Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie tych drugich, a mianowicie pielęgnacji, gdy pogoda nie sprzyja utrzymaniu gładkich i lśniących włosów.
Hmmm.... od czego by tu zacząć? W moim przypadku jesień wymaga bardzo wiele przygotowań i czasu przy dbaniu o moją czuprynę.
Na pewno bardzo pomocne jest mycie odżywką lub delikatnymi szamponami, które nie "zdzierają" naturalnej otoczki włosa, sprawiają, że są nawilżone, gładkie i miękkie. Ja niestety musiałam z tego zrezygnować i bronić się innymi sposobami przed jesiennym puchem na głowie. W jaki sposób?
Jesień ma zarówno wiele zalet jak i wad. Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie tych drugich, a mianowicie pielęgnacji, gdy pogoda nie sprzyja utrzymaniu gładkich i lśniących włosów.
Hmmm.... od czego by tu zacząć? W moim przypadku jesień wymaga bardzo wiele przygotowań i czasu przy dbaniu o moją czuprynę.
Na pewno bardzo pomocne jest mycie odżywką lub delikatnymi szamponami, które nie "zdzierają" naturalnej otoczki włosa, sprawiają, że są nawilżone, gładkie i miękkie. Ja niestety musiałam z tego zrezygnować i bronić się innymi sposobami przed jesiennym puchem na głowie. W jaki sposób?
środa, 10 września 2014
Moc Z Natury: maliny
Witajcie :)
Dziś kolejny post z serii Moc z Natury. Chciałabym naskrobać parę słów o masce regenerującej, która ma na celu nawilżenie i wygładzenie włosów.
Jako że u mnie w ogródku sezon na maliny w pełni, postanowiłam wykorzystać je w pielęgnacji włosów.
Dziś kolejny post z serii Moc z Natury. Chciałabym naskrobać parę słów o masce regenerującej, która ma na celu nawilżenie i wygładzenie włosów.
Jako że u mnie w ogródku sezon na maliny w pełni, postanowiłam wykorzystać je w pielęgnacji włosów.
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Moc z natury: banan
Witajcie :)
Dziś pierwszy post z serii Moc Z Natury. Postanowiłam, że na pierwszy ogień pójdzie banan. A mianowicie maseczka regenerująca z banana.
Banan jest dość treściwą dawką protein więc raczej nie należy wykonywać tego zabiegu (o którym zaraz wszystko od A do Z) zbyt często, ale od czasu do czasu warto podarować włosom coś "innego".
Z bananem moje włosy zetknęły się jakiś czas temu, kiedy to zobaczyłam jak jeden z nich marnuje się w kuchni, bo jakoś nikt za nimi w domu nie przepada :) Pomyslałam, że szkoda go wyrzucać i postanowiłam wykorzystać go i odrobinę dodać do maski. Bojąc się, że zostanie na włosach przez najbliższy miesiąc, bo słyszałam o trudnościach ze zmywaniem, do kosmetyku dodałam nieznaczną, rozbabraną jego część. I oto problemów z myciem nie miałam, a za to włosy stały się bardzo miłe w dotyku.
Dlatego, gdy w jakiejś gazecie znalazłam przepis na domową maseczkę z bananów, postanowiłam ją przetestować.
Na początku zaznaczę, ze dojrzałe a nawet przejrzałe banany lepiej się rozgniatają/miksują i dzięki temu konsystencja jest bardziej jednolita i łatwiej ja później usunąć.
Przechodząc do rzeczy: należy rozgnieść miąższ z jednego banana, dodać 2 łyżki śmietany (myślę, że możemy zastosować zamiennik w postaci mleka lub jogurtu naturalnego) i łyżkę oliwy z oliwek. Mieszankę powinnyśmy nałożyć na wilgotne włosy, potrzymać godzinę i zmyć szamponem.
Muszę się przyznać, że zamiast oliwy z oliwek dodałam oleju lnianego z prostej przyczyny- tylko taki miałam pod ręką.
Długo męczyłam się rozgniatając i mieszając wszystko widelcem, aż do momentu uzyskania jednolitej konsystencji, a do z przezorności mycia zastosowałam szampon z SLS, ale mimo to włosy były gładkie i sprężyste. Na pewno powtórzę ten zabieg, gdy znajdę trochę czasu.
Dziś pierwszy post z serii Moc Z Natury. Postanowiłam, że na pierwszy ogień pójdzie banan. A mianowicie maseczka regenerująca z banana.
Banan jest dość treściwą dawką protein więc raczej nie należy wykonywać tego zabiegu (o którym zaraz wszystko od A do Z) zbyt często, ale od czasu do czasu warto podarować włosom coś "innego".
Z bananem moje włosy zetknęły się jakiś czas temu, kiedy to zobaczyłam jak jeden z nich marnuje się w kuchni, bo jakoś nikt za nimi w domu nie przepada :) Pomyslałam, że szkoda go wyrzucać i postanowiłam wykorzystać go i odrobinę dodać do maski. Bojąc się, że zostanie na włosach przez najbliższy miesiąc, bo słyszałam o trudnościach ze zmywaniem, do kosmetyku dodałam nieznaczną, rozbabraną jego część. I oto problemów z myciem nie miałam, a za to włosy stały się bardzo miłe w dotyku.
Dlatego, gdy w jakiejś gazecie znalazłam przepis na domową maseczkę z bananów, postanowiłam ją przetestować.
Na początku zaznaczę, ze dojrzałe a nawet przejrzałe banany lepiej się rozgniatają/miksują i dzięki temu konsystencja jest bardziej jednolita i łatwiej ja później usunąć.
Przechodząc do rzeczy: należy rozgnieść miąższ z jednego banana, dodać 2 łyżki śmietany (myślę, że możemy zastosować zamiennik w postaci mleka lub jogurtu naturalnego) i łyżkę oliwy z oliwek. Mieszankę powinnyśmy nałożyć na wilgotne włosy, potrzymać godzinę i zmyć szamponem.
Muszę się przyznać, że zamiast oliwy z oliwek dodałam oleju lnianego z prostej przyczyny- tylko taki miałam pod ręką.
Długo męczyłam się rozgniatając i mieszając wszystko widelcem, aż do momentu uzyskania jednolitej konsystencji, a do z przezorności mycia zastosowałam szampon z SLS, ale mimo to włosy były gładkie i sprężyste. Na pewno powtórzę ten zabieg, gdy znajdę trochę czasu.
piątek, 1 sierpnia 2014
Nowa seria na blogu: Moc z Natury.
Witajcie :)
Wczoraj wieczorem będąc na zakupach i sięgając po herbatę z rumiankiem dopadła mnie myśl o stworzeniu nowej serii na blogu a mianowicie: Moc z Natury.
Chciałabym poświęcić ją ciekawym przepisom dotyczącym produktów spożywczych, owoców i warzyw, które można wykorzystać w pielęgnacji włosów i cery. Będą to metody służące czerpaniu z dobrodziejstw naszego ogródka, ale również porady jak przygotować półprodukty, wzbogacić te, które już mamy ale nie jesteśmy zbyt zadowoleni z ich działania, zresztą zobaczymy co jeszcze wpadnie mi do głowy w trakcie realizacji tego pomysłu :) Jeżeli Macie jakieś propozycje i chcecie się nimi podzielić serdecznie zapraszam.
Już niedługo pierwszy post!
Wczoraj wieczorem będąc na zakupach i sięgając po herbatę z rumiankiem dopadła mnie myśl o stworzeniu nowej serii na blogu a mianowicie: Moc z Natury.
Chciałabym poświęcić ją ciekawym przepisom dotyczącym produktów spożywczych, owoców i warzyw, które można wykorzystać w pielęgnacji włosów i cery. Będą to metody służące czerpaniu z dobrodziejstw naszego ogródka, ale również porady jak przygotować półprodukty, wzbogacić te, które już mamy ale nie jesteśmy zbyt zadowoleni z ich działania, zresztą zobaczymy co jeszcze wpadnie mi do głowy w trakcie realizacji tego pomysłu :) Jeżeli Macie jakieś propozycje i chcecie się nimi podzielić serdecznie zapraszam.
Już niedługo pierwszy post!
środa, 30 lipca 2014
Jak dociążyć żeby NIE przeciążyć.
Uffffffffff jak gorąco. Bardzo cieszy mnie słoneczna pogoda, z której staram się jak najczęściej korzystać, nie mniej jednak czasami przydałaby się chwila wytchnienia. Dla mnie jest to wypoczynek nad wodą lub godzinka z dobrą książką. Problemem mogącym popsuć wypoczynek mogą być puszące się włosy; wilgoć, słońce, wiatr czy woda potrafią sprawić, że w 5 min od wyjścia z domu z misternie ułożonej fryzury robi nam się okropne "coś".
W lecie, gdy włosy (przynajmniej moje) potrzebują troszkę mniej ciężkich kosmetyków, czasami trudno znaleźć mi złoty środek w pielęgnacji, a mianowicie co i ile nałożyć, żeby włosy były dociążone, lśniące, ale nie tłuste i oklapnięte.
Zawsze pomaga mi zasada, że lepiej nałożyć mniej i dokonać później korekty, niż przeciążyć włosy. Gdy jednak nie uda mi się to pierwsze, ratuje mnie zwilżony grzebień, którym delikatnie przeczesuje włosy (lub gdy mam puste opakowanie z dyfuzorem to skraplam je wodą), następnie zaplatam w warkocz na jakąś godzinkę i sytuację w moim wypadku można uznać za uratowaną. Gdy próbuję nowy kosmetyk lub gdy po prostu obawiam się że mogę przesadzić z ilością na próbę nakładam kosmetyk najpierw na końcówki, a po jakimś czasie gdy widzę co sądzą o tym moje włosy, dokładam go nieco wyżej.
W lecie na moich włosach jako produkt dociązający dobrze sprawdza się Joanna bez spłukiwania z lnem i rumiankiem, i tak jak nazwa wskazuje używam jej po umyciu na wilgotne włosy. Łatwo się ją nakłada i trudno przesadzić z ilością, nawet gdy początkowo myślę, że nałożyłam jej nieco za dużo, po jakimś czasie produkt wchłania się i po "tłustych kluchach" nie ma ani śladu. Nie twierdzę, że sprawdzi się ona u każdego, zwłaszcza, że zawiera Isopropyl alcohol, który po dłuższym czasie może powodować puch lecz dla mnie niejednokrotnie była wybawieniem. Równie dobrze działają na mnie mgiełki bez spłukiwania lub odrobina olejku na końcówki, ale to stosuję w ciągu dnia dla odświeżenia fryzury, gdy mimo wszystko na włosach zaczyna pojawiać się puch.
W lecie, gdy włosy (przynajmniej moje) potrzebują troszkę mniej ciężkich kosmetyków, czasami trudno znaleźć mi złoty środek w pielęgnacji, a mianowicie co i ile nałożyć, żeby włosy były dociążone, lśniące, ale nie tłuste i oklapnięte.
Zawsze pomaga mi zasada, że lepiej nałożyć mniej i dokonać później korekty, niż przeciążyć włosy. Gdy jednak nie uda mi się to pierwsze, ratuje mnie zwilżony grzebień, którym delikatnie przeczesuje włosy (lub gdy mam puste opakowanie z dyfuzorem to skraplam je wodą), następnie zaplatam w warkocz na jakąś godzinkę i sytuację w moim wypadku można uznać za uratowaną. Gdy próbuję nowy kosmetyk lub gdy po prostu obawiam się że mogę przesadzić z ilością na próbę nakładam kosmetyk najpierw na końcówki, a po jakimś czasie gdy widzę co sądzą o tym moje włosy, dokładam go nieco wyżej.
W lecie na moich włosach jako produkt dociązający dobrze sprawdza się Joanna bez spłukiwania z lnem i rumiankiem, i tak jak nazwa wskazuje używam jej po umyciu na wilgotne włosy. Łatwo się ją nakłada i trudno przesadzić z ilością, nawet gdy początkowo myślę, że nałożyłam jej nieco za dużo, po jakimś czasie produkt wchłania się i po "tłustych kluchach" nie ma ani śladu. Nie twierdzę, że sprawdzi się ona u każdego, zwłaszcza, że zawiera Isopropyl alcohol, który po dłuższym czasie może powodować puch lecz dla mnie niejednokrotnie była wybawieniem. Równie dobrze działają na mnie mgiełki bez spłukiwania lub odrobina olejku na końcówki, ale to stosuję w ciągu dnia dla odświeżenia fryzury, gdy mimo wszystko na włosach zaczyna pojawiać się puch.
wtorek, 15 lipca 2014
Gdy włosy odmawiają posłuszeństwa.....
Witam Wszystkich :)
Za oknem piękna pogoda, słońce zachęca do wyjścia z domu, ale jak to zrobić gdy włosy nie chcą z nami współpracować?!
Pogodziłam się już z tym, że o długiej, prostej tafli włosów mogę zapomnieć, nawet więcej- polubiłam moją kręconą czuprynę (chociaż są momenty, że chcę dorwać nożyczki i się na nich zemścić), ubóstwiam je za ich nieprzewidywalność- nigdy nie układają się w ten sam sposób: raz są bardziej kręcone, innym mniej (szkoda tylko, że najczęściej najlepiej wyglądają gdy nie muszę wychodzić i nie stawiam przed nimi żadnych wymagań :)
Jednak są takie dni- szczególnie gdy upał daje się we znaki lub wręcz przeciwnie- gdy za oknem szaro, buro i ponuro i moje włosy wołają o pomstę do nieba: są spuszone, ani proste ani kręcone, ot taka bezładna gęstwina :) Co wtedy zrobić? Najprostszy sposób: związać. Ale są takie sytuacje gdy nie mamy pod ręką gumki a na intensywne poszukiwania czasu brak lub po prostu mamy ochotę wyjść w rozpuszczonych włosach bo tak i koniec :)
W takiej sytuacji możemy podratować się np. odżywkami bez spłukiwania, odrobiną olejku, mgiełki lub nawet wodą, następnie związać je na chwilkę w koczka lub zapleść warkocz, po jakimś czasie rozpuścić i powinno być znacznie lepiej. U mnie ta metoda jest niezawodna i przywraca włosom w miarę jako taki ład. W zimie przed katastrofą dodatkowo uchronią nas czapki. Możemy też posłużyć się wsuwkami (w celu ich lekkiego podpięcia), opaskami itd. Ja tego nie stosuję bo moje włosy nie najlepiej prezentują się upięte zaraz po umyciu, zresztą nie po to tyle czasu poświęciłam na ich mycie i nawilżanie, żeby teraz smętnie chować je w kucyku :)
Za oknem piękna pogoda, słońce zachęca do wyjścia z domu, ale jak to zrobić gdy włosy nie chcą z nami współpracować?!
Pogodziłam się już z tym, że o długiej, prostej tafli włosów mogę zapomnieć, nawet więcej- polubiłam moją kręconą czuprynę (chociaż są momenty, że chcę dorwać nożyczki i się na nich zemścić), ubóstwiam je za ich nieprzewidywalność- nigdy nie układają się w ten sam sposób: raz są bardziej kręcone, innym mniej (szkoda tylko, że najczęściej najlepiej wyglądają gdy nie muszę wychodzić i nie stawiam przed nimi żadnych wymagań :)
Jednak są takie dni- szczególnie gdy upał daje się we znaki lub wręcz przeciwnie- gdy za oknem szaro, buro i ponuro i moje włosy wołają o pomstę do nieba: są spuszone, ani proste ani kręcone, ot taka bezładna gęstwina :) Co wtedy zrobić? Najprostszy sposób: związać. Ale są takie sytuacje gdy nie mamy pod ręką gumki a na intensywne poszukiwania czasu brak lub po prostu mamy ochotę wyjść w rozpuszczonych włosach bo tak i koniec :)
W takiej sytuacji możemy podratować się np. odżywkami bez spłukiwania, odrobiną olejku, mgiełki lub nawet wodą, następnie związać je na chwilkę w koczka lub zapleść warkocz, po jakimś czasie rozpuścić i powinno być znacznie lepiej. U mnie ta metoda jest niezawodna i przywraca włosom w miarę jako taki ład. W zimie przed katastrofą dodatkowo uchronią nas czapki. Możemy też posłużyć się wsuwkami (w celu ich lekkiego podpięcia), opaskami itd. Ja tego nie stosuję bo moje włosy nie najlepiej prezentują się upięte zaraz po umyciu, zresztą nie po to tyle czasu poświęciłam na ich mycie i nawilżanie, żeby teraz smętnie chować je w kucyku :)
poniedziałek, 16 czerwca 2014
Jakie kosmetyki najlepsze dla wysokoporowatych włosów?
Jak już wspominałam jestem posiadaczką wysokoporowatych włosów. Jak doszłam do tego wniosku? Otóż moje włosy szybko chłoną/oddają wilgoć, puszą się przy zmianie pogody, lubią treściwe, proteinowe maski i odżywki, średnio tolerują olej kokosowy, przy przejechaniu palcami po włosie od końcówki w stronę nasady "skrzypią", trudno jest u nich o piękny, pełen blasku wygląd oraz podpowiedzią jest też to, że większość włosów kręconych jest niestety wysokoporowata ( choć nie zawsze).
sobota, 17 maja 2014
jak czesać kręcone włosy?
Pewnie większość kręconowłosych odkryła już magiczną zasadę- włosów nie czeszemy na sucho. Ja doszłam do tego wniosku po latach (brawo!) i chodzeniu z puchem na głowie. Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak robiłam, z dzisiejszego punktu widzenia było to po prostu głupie :)
A więc dla wszystkich, którzy popełniali te same błędy co ja- włosy kręcone czeszemy na mokro, a włosy proste na sucho ( inaczej mogłybyśmy doprowadzić do znacznych uszkodzeń mechanicznych włosów, czego raczej nie chcemy).
Włosy najlepiej czesać grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach lub palcami.
Ja ostatnimi czasy rozczesuję naolejowane włosy grzebieniem jeszcze przed myciem, dzięki temu włosy są zabezpieczone przed zniszczeniami i łatwo się rozczesują, po umyciu i nałożonej masce rozplątuje je delikatnie palcami, a gdy już maskę spłuczę - przeczesuję je palcami raz kolejny, przez co włosy są ładnie skręcone i nie napuszone.
Zdjęcie sprzed roku gdy jeszcze miałam długie włosy, ale wtedy również stosowałam metodę rozczesywania włosów na mokro palcami :)
Nie polecam suszenia suszarką- czy to zimnym czy ciepłym nawiewem, z dyfuzorem czy bez- zawsze u mnie pojawiał się ten sam efekt- puch. Jeżeli u Was jest inaczej to bardzo zazdroszczę. Ja niestety muszę czekać aż włosy wyschną naturalnie, dlatego zmuszona jestem myć je wieczorem i odczekać 2-3 godz aż wyschną.
Jest też podobno cudowna i skuteczna metoda suszenia włosów naturalnie czy też suszarką, która polega na zebranie mokrych włosów, podzieleniu ich na 2 części i zawinięciu w ręcznik, tak by jego końce oplotły nasze włosy po obu stronach ( takie ręcznikowe warkocze), zebraniu końców i wysuszeniu ich. Włosy wtedy nie powinny się puszyć i być ładnie skręcone. Ja pozbyłam się suszarki więc nie jestem w stanie w tym momencie przetestować tej metody, ale jeżeli Wy ją wypróbowałyście to fajnie byłoby usłyszeć o efektach.
Dokładny filmik z instrukcją znajdziecie chociażby tutaj:
Gdy łudziłam się, że mogę czesać włosy na sucho zakupiłam szczotkę jonizującą za ok 70 zł na allegro i miałam nadzieję, że może ona coś wskóra, niestety tak się nie stało. Włosy co prawda były bardziej gładkie i miłe ale był to efekt krótkotrwały a ni to kręcony ni to prosty puch w dalszym ciągu nie wyglądał estetycznie.
Szczotkę można stosować zarówno jak taką zwykłą czyli po prostu rozczesać włosy lub włączyć jonizację, która ma za zadanie wygładzić włosy.
Jeżeli macie włosy proste lub średnio falowane może to być dobre rozwiązanie.
A więc dla wszystkich, którzy popełniali te same błędy co ja- włosy kręcone czeszemy na mokro, a włosy proste na sucho ( inaczej mogłybyśmy doprowadzić do znacznych uszkodzeń mechanicznych włosów, czego raczej nie chcemy).
Włosy najlepiej czesać grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach lub palcami.
Ja ostatnimi czasy rozczesuję naolejowane włosy grzebieniem jeszcze przed myciem, dzięki temu włosy są zabezpieczone przed zniszczeniami i łatwo się rozczesują, po umyciu i nałożonej masce rozplątuje je delikatnie palcami, a gdy już maskę spłuczę - przeczesuję je palcami raz kolejny, przez co włosy są ładnie skręcone i nie napuszone.
Zdjęcie sprzed roku gdy jeszcze miałam długie włosy, ale wtedy również stosowałam metodę rozczesywania włosów na mokro palcami :)
Nie polecam suszenia suszarką- czy to zimnym czy ciepłym nawiewem, z dyfuzorem czy bez- zawsze u mnie pojawiał się ten sam efekt- puch. Jeżeli u Was jest inaczej to bardzo zazdroszczę. Ja niestety muszę czekać aż włosy wyschną naturalnie, dlatego zmuszona jestem myć je wieczorem i odczekać 2-3 godz aż wyschną.
Jest też podobno cudowna i skuteczna metoda suszenia włosów naturalnie czy też suszarką, która polega na zebranie mokrych włosów, podzieleniu ich na 2 części i zawinięciu w ręcznik, tak by jego końce oplotły nasze włosy po obu stronach ( takie ręcznikowe warkocze), zebraniu końców i wysuszeniu ich. Włosy wtedy nie powinny się puszyć i być ładnie skręcone. Ja pozbyłam się suszarki więc nie jestem w stanie w tym momencie przetestować tej metody, ale jeżeli Wy ją wypróbowałyście to fajnie byłoby usłyszeć o efektach.
Dokładny filmik z instrukcją znajdziecie chociażby tutaj:
Gdy łudziłam się, że mogę czesać włosy na sucho zakupiłam szczotkę jonizującą za ok 70 zł na allegro i miałam nadzieję, że może ona coś wskóra, niestety tak się nie stało. Włosy co prawda były bardziej gładkie i miłe ale był to efekt krótkotrwały a ni to kręcony ni to prosty puch w dalszym ciągu nie wyglądał estetycznie.
Szczotkę można stosować zarówno jak taką zwykłą czyli po prostu rozczesać włosy lub włączyć jonizację, która ma za zadanie wygładzić włosy.
Jeżeli macie włosy proste lub średnio falowane może to być dobre rozwiązanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










.png)
.png)
.png)




