czwartek, 25 września 2014

Rozliczenie po pierwszym miesiącu picia drożdży.

Witajcie :)
Moja systematyczność została wystawiona na próbę, gdy dokładnie miesiąc temu (a więc 25 sierpnia) podjęłam kolejną walkę z kuracją drożdżową.
Dalej obstaję przy tym, że drożdże Wyborne lub Domowe są lepsze w smaku i dlatego to im jestem wierna przez większość czasu.  Całe szczęście nie była to pierwsza moja przygoda z piciem drożdży, dlatego ich smak nie robił na mnie już takiego wrażenia, aczkolwiek zdarzały się chwile zwątpienia :)



Jak widzicie pojawił się u mnie wysyp bejbików, zapoczątkowany dzięki Jantarowi, a teraz wzmocniony i spotęgowany przez drożdże.


wtorek, 23 września 2014

Próba pozbycia się ombre....

Witajcie :)
Jak wiecie ok. 6 miesięcy temu chciałam się pozbyć czerni z włosów i z tej oto przyczyny wybrałam się do fryzjera w celu rozjaśnienia końcówek ( od nasady miałam swój naturalny kolor, nie miałam zamiaru też borykać się z problemem odrostów, dlatego zdecydowałam się na ombre).
Zabieg należał do średnio udanych, ale chcąc czy nie, zmuszona byłam chodzić tak przez pół roku z prostej przyczyny- szkoda mi było iść pod nożyczki, bo zamierzam wyhodować długie włosy :)
Niestety z miesiąca na miesiąc kolor oraz całość wyglądały coraz gorzej, kilkakrotne podcinanie skróciło rozjaśniane koncówki, jednak nie na tyle żebym odważyła  pozbyć się ich na dobre.



W tym miesiącu powiedziałam sobie dość i zakupiłam szamponetki w odcieniu hebanowa czerń. Swoją drogą co za ironia- zrobić ombre, żeby pozbyć się czerni, a następnie kupić czerń, żeby pozbyć się ombre :) Taaak tylko ja jestem do tego zdolna.


sobota, 20 września 2014

Recenzja: Marion 7 efektów- ampułki do włosów.

Witajcie :)
Już od dawna zbierałam się do napisania tej recenzji (pewnie z pół roku) ale zawsze odkładałam to na później. Dziś właśnie nadeszło to "później" i przychodzę do Was z opinią o ampułkach mających na celu regenerację i wzmocnienie włosów.




Przyznaję bez bicia, że recenzja ta będzie trochę nie typowa, ponieważ nie moja :) Tak, tak dobrze przeczytałyście. Zakupiłam ten produkt pod wpływem impulsu i po kilkumiesięcznym odkładaniu go na półkę, bo w kolejce czekały inne kosmetyki stwierdziłam, że dam go koleżance (Monice), której włosy w tamtym momencie były suche i wymagały nawilżenia- tak oto ampułki skończyły w jej rękach (a raczej na jej włosach) i to jej opinię Wam dzisiaj przytoczę.


poniedziałek, 15 września 2014

Zmiana tematyki czyli henna do rzęs i brwi RefectoCil

Witajcie :)
Na hennę RefectoCil trafiłam zupełnie przypadkiem na allegro, ale jak to często bywa nieplanowane zakupy mogą okazać się hitem i tak też było w tym przypadku.
Mam w swym posiadaniu hennę o odcieniu 3.0 czyli naturalny brąz ( występują jeszcze między innymi wersje: głęboka czerń, grafitowy, granatowo-czarny, ciemnoniebieski, jasny brąz, kasztanowy, rudy).



Jest to produkt profesionalny, często stosowany w salonach kosmetycznych.
Za  15 ml zapłaciłam ok 12 zł.
W opakowaniu  znajdowało się:
-  farba 15 ml
- szpatułka
- instrukcja obsługi


środa, 10 września 2014

Moc Z Natury: maliny

Witajcie :)
Dziś kolejny post z serii Moc z Natury. Chciałabym naskrobać parę słów o masce regenerującej, która ma na celu nawilżenie i wygładzenie włosów.
Jako że u mnie w ogródku sezon na maliny w pełni, postanowiłam wykorzystać je w pielęgnacji włosów.




poniedziałek, 8 września 2014

Aktualizacja włosów: wrzesień

Witajcie :)
Tradycyjnie jak co miesiąc przychodzę do Was z aktualizacją włosów.
W tym miesiącu oprócz szamponu Nivea Diamond Gloss nie testowałam niczego nowego. Postawiłam raczej na wznowienie kuracji mającej na celu przyspieszenie porostu moich kłaczków. Z tego powodu od dwóch tygodni namiętnie używam wcierki jantar oraz codziennie piję drożdze. Mam zamiar wytrzymać ok. 2-3 miesiące ale jak to będzie nie wiadomo, gdyż ostatnim razem po 3 tygodniach przerzuciłam się na tabletki Lewitan a następnie Humavit Z.

Oto aktualne zdjęcia włosów, jedno z lampą, drugie bez, ale niestety światło było jakie było, więc z moim leciwym aparatem wyszło właśnie tak:






  


W dodatku włosy były tak niesforne, że przy każdej próbie sfotografowania jakieś pasmo musiało powywijać się w inną stronę :)

środa, 3 września 2014

Recenzja: Szampon diamond gloss Nivea

Witajcie :)
Ostatnimi czasy używałam delikatnych szamponów nie zawierających SLS, były to przeważnie: płyn Facelle, szampon Baby dream oraz odżywki (Joanna Naturia b/s). Niestety po pewnym czasie skóra głowy odmówiła posłuszeństwa i musiałam pogodzić się z tym, że w pielęgnacji nie mogę zrezygnować z siarczanów. Być może jest to uczulenie na jakiś składnik jednak nie mogę dociec na jaki. Po delikatniejsze produkty mogę sięgać tylko sporadycznie. Dlatego postanowiłam znaleźć złoty środek: szampon zawierający SLS, ale który jednocześnie nie byłby typowym "zdzierakiem".
Przez pewien czas byłam skłonna uznać za taki złoty środek szampon Nivea diamond gloss.



Włosy były w świetnym stanie, gładkie, miękkie, rozczesywały się jak marzenie. Po puchu nie było śladu, co rzadko  ma u mnie miejsce  miejsce w przypadku stosowania tego typu produktów.
Niestety, po około 2 tygodniach stosowania zauważyłam nadmierne przetłuszczanie, włosy pierwszego dnia po umyciu były nieświeże, wręcz tłuste a zazwyczaj mogłam spokojnie myc włosy co 2/3 dni. Problem ten obrazuje zdjęcie poniżej ( jak zwykle nie najlepszej jakości ale doskonale pokazuje to o czym mowa):



Jak widzicie włosy już pierwszego dnia  są oklapnięte i  nieświeże od nasady. W dodatku pojawiło się swędzenie oraz problemy z łupieżem.


Gdyby nie te dolegliwości szampon stałby się numerem 1. mojej pielęgnacji.

Co do blasku zauważyłam poprawę, ale być może jest to efekt stosowania płukanki octowej.

Szampon 400 ml kupiłam za 8 zł w promocji. Jest bardzo wydajny, ma lekką kremową konsystencję i  dobrze się pieni, aż szkoda, że na jakiś czas muszę z niego zrezygnować. Zamierzam do niego wrócić po unormowaniu sytuacji, ale będę go używać na zmianę z innymi. Może wtedy skóra głowy zareaguje inaczej.





Na koniec opis produktu oraz skład:

Przywróć włosom niesamowity blask i odczuwalną miękkość z szamponem Diamond Gloss. Pielęgnująca formuła z płynną keratyną i diamentowym pyłem:
- sprawia, że włosy mienią się diamentowym blaskiem,
- łagodnie myje i pielęgnuje włosy,
- pozostawia włosy miękkie i gładkie w dotyku.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Chloride, PEG-3 Distearate, Hydrolyzed Keratin, Hydrolized Silk,  Diamond Powder, Polyquaternium-10, Polyquaternium-7, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Glycerin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, PEG-90 M, Mica, Citric Acid, Sodium Benzoate, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Parfum, CI 77891.

Oczywiście tak jak wspominałam mamy tutaj między innymi:  SLS, obiecaną keratynę, proteiny jedwabiu, proszek diamentowy odpowiadający za nabłyszczenie,  substancje nawilżające, antystatyczne, emolient,  subst. zapachowe.
Skład nie najgorszy, przynajmniej w porównaniu z typowymi zdzierakami. Byłby idealny dla mnie ( i pewnie osób które nie mogą sobie pozwolić na delikatniejsze produkty), gdyby nie jedno wielkie ALE.